poniedziałek, 28 grudnia 2015

Veuillez m'expliquer ce problème...

I bądź tu człowieku mądry... Jak zwykle zanurzasz się w swoich czterech ścianach, słuchając jednego z ulubionych utworów Queen i myślisz, zastanawiasz się - O co mu właściwie chodzi? Po co Cię zwodził? 

Sięgnęłabym po czekoladę, by poczuć chociaż przez chwilę te rozkosz rozpływającą się powoli w moich ustach, przynoszącą na moment uczucie spełniania i szczęścia. A może pomedytuję, by zapomnieć? Zapomnieć, że znów ulokowałam swoje uczucia nie w tej osobie co trzeba? 

I ta złość...to oczekiwanie i nadzieja, że może się do Ciebie odezwie...że wcale nie jest taki zły...że może jednak...STOP! Ogarnij się singielko! Wyjdź w świat, z słuchawkami na uszach...zapomnij na chwilę o otaczającym Cię świecie...daj się zauważyć innym...Niech dostrzegą Twoją inność, Twoją kobiecość...by mogli Cię docenić, a nie żebyś musiała się oto prosić czy starać...nie oto w życiu chodzi.

Życie to niekończąca się gra, to niezliczone maski, które przywdziewamy każdego dnia, inną w zależności od osób, czy okazji. Za każdym razem starasz się robić wszystko, by wyjść jak najlepiej, by być lubianą, szanowaną i jednocześnie kimś ważnym, kto może wywrzeć pozytywny wpływ na czyjeś życie. Dzięki czemu uzna, że warto się z Tobą trzymać.

I tak mijają dni, miesiące a Ty nadal nie wiesz sama czego właściwie od życia chcesz, do czego dążysz... Ok masz jakieś cele do których dążysz i jesteś pewna, że na pewno je osiągniesz. Z tym nigdy nie miałaś problemu. Problem tkwi gdzie indziej...

Nie wiesz kogo tak naprawdę szukasz czy niebieskookiego, wysokiego i dobrze zbudowanego przystojniaka. Czy inteligentnego faceta, z którym mogłabyś dzielić swoje pasje i realizować cele... Wydaje się, że jedno z drugim się kłóci, nawet mama często w dzieciństwie Ci powiadała ,,ładna miska jeść nie daje", jednak szukasz jakiegoś ideału, który pewnie w ogóle nie istnieje. Jest przystojny, jest na czym oko zawiesić ale inteligencją nie grzeszy, a każda rozmowa kończy się przykrą ciszą. Lub w najlepszym wypadku jest zarówno przystojny jak i inteligentny, ale w głowie ma orzeszek... No nie oszukujmy się, jest świadomy swojego wyglądu i inteligencji, więc po co miałby tracić czas dla jednej dziewczyny? Będzie jedna, potem kolejna i następna...Jest i taki, który jest na każde Twoje zawołanie, obsypuje Cię różami, miśkami i czym tam jeszcze...Jednak jak dochodzi do podejmowania decyzji to liczy na to, że Ty to zrobisz za niego, on niczego nie załatwi bo nie potrafi...taka sierotka życiowa.

Oczywiście nie szukasz modela, który narcystycznie jest w siebie zapatrzony. Szukasz faceta, który Cię pociąga nie tylko fizycznie ale i charakterem, który będzie Cię szanował, zaskakiwał, który częściej będzie wywoływał uśmiech na Twojej twarzy niż łzy...który nie pozwoli Ci na nudę...i nie będzie Cię ograniczał...wręcz pomoże dążyć do upragnionych celów, a Ty odwdzięczysz się tym samym. Ktoś dzięki komu będziesz mogła budzić się i zasypiać rozpromieniona, ktoś na kogo zawsze będziesz mogła liczyć...

Tylko czy w ogóle ktoś taki istnieje?



sobota, 26 grudnia 2015

La femme est libre et independente toujours

"Domagam się jako kobieta, by uwzględniano moją inność, bym nie musiała się dostosowywać do męskich wzorców" - Simone Veil

Prawie każdego dnia słyszę jak to powinnam odgrywać swoją rolę, czego unikać, jaka być a jaka nie być... Wszystko oczywiście ma mnie doprowadzić do sukcesu i pełni szczęścia...Czyżby? Poważnie życie polega na tym, by udawać kogoś kim nie jesteśmy? By całe życie dostosowywać się do innych?

Zawsze wierzyłam w to, że to przeznaczenie reguluje naszym życiem. Od niego nie da się uciec, ale i jego nie da się zmienić. Jeżeli ma coś wyjść to wyjdzie, jeśli nie to będziemy napotykać na ciągłe przeszkody i ostatecznie będziemy skazani na porażkę.

Motylki w brzuchu roznoszą nas tak, że aż moglibyśmy latać, unosić się w powietrzu i lecieć gdzieś w nieznane. Na samą myśl o nim, na wspomnienie, na spojrzenie, słowa, uśmiech ....robi nam się tak dobrze i modlimy się tylko o to by ta chwila trwała wiecznie.

Potem wracamy do szarej rzeczywistości, w której obiekt naszych westchnień nas unika, bądź udaje, że ma nas kompletnie gdzieś...nie okazuje żadnego zainteresowania, o spotkaniu już nie wspominając... A Ty jak zawsze smucisz się, czujesz się osamotniona i myślisz, że to może znowu nie ten, na którego tyle czasu czekasz. Nie jest to facet Twoich marzeń, podoba Ci się i robi Ci się ,,miło" na jego widok, no ale...co z tego? On i tak nie jest Tobą zainteresowany i obydwie dobrze o tym wiemy... Po co się oszukujesz i wmawiasz sobie co innego? Daruj sobie póki jeszcze nie wpadłaś po uszy...

Powinnaś czuć się zdobywana, pożądana, zaskakiwana a nie zastanawiać się nad tym czego on tak naprawdę chce....Interpretowanie każdego jego ruchu, spojrzenia, słów pozbawione jest jakiegokolwiek sensu... Ty  i tak będziesz to rozważała subiektywnie pod siebie, tak by zawsze wychodziło, że jednak jest Tobą zainteresowany...a potem zamknięta w czterech ścianach będziesz płakać i zastanawiać się dlaczego stało się tak jak się stało, chociaż ,,wydawało się, że będzie tak pięknie i przecież mu się podobałaś prawda? Więc dlaczego odszedł do innej?". Właśnie z tego powodu, powinnaś przestać o nim myśleć. Jakby chciał to już dawno, by coś zrobił by wzbudzić w Tobie zainteresowanie, nie oszukuj się, że zwykłe pisanie online doprowadzi do udanego związku. Lubi Cię i nic więcej. W najlepszym wypadku traktuje jak przyjaciółkę i z tego powodu zdradza Ci najdrobniejsze szczegóły z własnego życia...Ufa Ci...droczy się, ale i drwi z Ciebie często...czy tak zachowuje się facet zabiegający o Twoje względy...? Nie sądzę... 

Facet powinien nas doceniać takie jakie jesteśmy, nie musimy się dla nikogo zmieniać. Sęk w tym by zostać pokochanym takie jakie jesteśmy. Jeśli takie nie odpowiadamy, tzn. że facet nie jest nas wart i tyle. Same wiemy na co nas stać, jaka jest nasza wartość i kierujmy się tym za każdym razem, gdy wybieramy sobie faceta. Bądźmy przy tym ostrożne ale i tajemnicze. Facet nie musi wiedzieć o nas wszystkiego, dobrze jeśli nie potrafi przewidzieć naszych ruchów - wtedy stajemy się dla nich atrakcyjniejsze i seksowniejsze.

Głowa do góry, gdzieś tam po drugiej stronie kuli ziemskiej czeka nasza połówka, a my musimy tylko na nią cierpliwie zaczekać...




poniedziałek, 14 grudnia 2015

Je sais que je ne sais rien...

I bądź tu człowieku mądry... Sam wymagasz by był romantyczny, by o Ciebie dbał, by był zdecydowany i wiedział czego chce, by Cię zaskakiwał, by zapobiegał monotonii, ale w taki sposób byś mogła go zrozumieć, ah żeby też zabiegał o Ciebie, ale jednocześnie by nie był zbyt nachalny...By był zabawny, zapraszał Cię do kina, restauracji czy na kawę... Wszystko pięknie, ładnie...niby wiesz czego szukasz, na kogo czekasz...no ale...

Nie rzadko zaskakuje Cię, że ten, którego obdarzasz uczuciem jest daleki od Twojego ideału? Co najlepsze, poznajesz się na nim już od samego początku znajomości, wiesz czego się spodziewać, jakie są jego wady - nie oszukujmy się, jesteś w tym dobra i bardzo szybko to rozpoznajesz... ale co z tego? I tak liczysz na to, że za sprawą jakiejś czarodziejskiej różdżki możesz zmienić świat a jego zamienić na lepszy model... cóż...życie chyba jest ciekawsze i potrafi nam jednak częściej podkładać kłody pod nogi... Odpowiedz sobie sama, po co w ogóle próbujesz takich wyzwań znając z góry ich wynik? Tyle razy się zawiodłaś, podchodząc właśnie w taki sposób, tyle razy byłaś cierpliwa i sobie nie odpuszczałaś, tyle nocy przepłakałaś...I po raz kolejny wierzysz, że przyczynisz się do jakiegoś przełomu?? Serio?... Dlaczego nie wybierzesz łatwiejszej ścieżki, gdzie wszystko będzie jasne, będziesz wiedziała na czym stoisz, i co najważniejsze będziesz czuła, że facet o Ciebie zabiega...A tego właśnie pragniesz, prawda?

I wracamy do punktu wyjścia...znów stoisz rozdarta między sercem a rozumem, które jest mądrzejsze i którego powinnaś posłuchać? Z drugiej strony, co sprawia, że przyciągasz same nieosiągalne ,,wyzwania"? Jakie myśli rodzące się w Twojej głowie mogą przyczyniać się do takiego stanu rzeczy?

Cofasz się w mroczną pustkę, zamykasz w niewidzialnej klatce, którą zamykasz i wyrzucasz klucz w głębie oceanu.




poniedziałek, 7 grudnia 2015

Ils sont compliqués...

Zawsze mnie zastanawiał wasz typ myślenia...z jednej strony mamy być niedostępne, ale nie do końca. Mamy was unikać, choć też nie zawsze. Zwracamy na was uwagę, poświęcamy wam czas - odpuszczacie nas sobie. Jednak gdy z drugiej strony my przejmiemy waszą strategię i zdecydujemy się na etap ,,milczenia'' - nagle wasza postawa się zmienia. Nagle zaczynacie zwracać na nas uwagę, rozmawiać z nami, pisać, robić wszystko tak byście to wy byli tymi, o których będziemy miały myśleć przed snem i krótko po przebudzeniu...

Jednak gdyby znowu nastąpił zwrot akcji i po raz kolejny większe zainteresowanie byłoby z naszej strony - wy znów robicie krok w tył i udajecie jakby wcześniejsze wydarzenia w ogóle miejsca nie miały... Czy to nie brzmi absurdalnie? Jaka to jest różnica czy to Ty, czy ja się odezwę? Nie można działać równocześnie? Mam wrażenie, że przez wasze błędne strategie, początkowo nastawione pozytywnie do kontaktu z wami, po pewnym czasie waszych bezsensownych podchodów, ciągłych kroków w przód i tył - zaczynamy się po prostu nudzić i wycofywać z grania kogoś dalece nie znanego, w jednym z rozdziałów waszego życia.

Nie rzadko zachowujecie się jak duże dzieci...Skoro podoba wam się jakaś dziewczyna to dlaczego nie zaprosicie jej na kawę? Ok...jeśli boicie się odrzucenia to chociaż wymyślcie może jakiś sposób na wspólnie spędzony czas, dzięki któremu lepiej się poznacie i przy okazji dowiecie się czy do siebie pasujecie, czy może jednak jesteście dla siebie zbyt wielkimi kontrastami...

Pisząc z kimś nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się kim jest ta osoba w rzeczywistości. Internet ma to do siebie, że jest odzwierciedleniem sceny teatralnej, na której każdy z nas odgrywa jakąś rolę i może przywdziać maskę jaką tylko sobie zamarzy...może mówić co mu się rzewnie podoba, może kreować rzeczywistość w celu przypodobania się rozmówcy...może ukoloryzować fakty, może zupełnie oddać się swojej fantazji, zapominając kim tak naprawdę jest.

Druga sprawa - ile uczuć możemy dostrzec przez internet? Uśmiech, smutek, radość, złość, ironia, lament? Oczywiście...możemy te uczucia ubrać w piękne słowa, ale czy pozwala na to samo? Na wymianę spojrzeń, ton i stymulacja głosu, przyjrzenie się mowie ciała...Tak wiele jest rzeczy, które nas omijają przez głupie, bezwartościowe rozmowy internetowe...Skoro chcesz pogadać to dlaczego nie umówisz  się ze mną i nie podejmiesz danego tematu na tymże spotkaniu?

Czy wynika to z lenistwa? Nieśmiałości? A może jednak strachu? Co wami kieruje, ze wolicie utrzymywać kontakt online zamiast offline? Czego się boicie? Jaki jest w ogóle sens waszego działania? Co z tego macie?

Les hommes sont plus compliqué...



niedziela, 6 grudnia 2015

Bizzares hommes



Schematy, schemaciki... jak łatwo rozpoznać jakim typem jest facet, z którym właśnie rozmawiamy. W zależności od typu wykonują zazwyczaj te same czynności, te same kocie ruchy, identyczne schematy – aż do znudzenia... Chłopcy gdzie się podziała wasza kreatywność i inwencja twórcza? Czy działacie według jakiejś z góry zapisanej instrukcji, do której mamy wstęp wzbroniony? Oczywiście teoretycznie, bo w praktyce jak wiadomo, i tak możemy prawie zawsze przewidzieć wasz ruch... Tak nas chcecie zachęcić, działając podobnie? Sądzicie, że kręcą nas faceci, którzy nie potrafią odzwierciedlić siebie, swojego wnętrza, tylko udają kogoś kim nie są? Czy to tak trudno pokazać nam, że potraficie zawalczyć?

Typy facetów

Nieśmiałek – podobasz mu się, ale nie wie jak Ci to powiedzieć, swoim zachowaniem i tak to pokazuje, ale boi się wyjść z inicjatywą. Boi się, że dostanie kosza. Próbuje na różne sposoby, niby Cię odprowadza, niby zagaduje o jakieś bzdety związane z codziennością, a między wierszami aż woła, że chciałby COŚ, czego w żaden sposób nie potrafi określić i nawet jak już zacznie i powie ,,A" to po chwili się wycofa i uda, że w ogóle to nie miało miejsca. Rzuca aluzjami kiedy tylko może, ale mimo to robi uniki – jeden krok w przód i trzy w tył... Może nie byłam jakoś super dobra z matematyki, ale czy to nie daje nam przynajmniej wyniku ujemnego? :)

Imprezowicz – udaje, że jest taaaki fajny, że ma tylu przyjaciół...z każdym trochę pokręci, pogada... zagada do Ciebie, a po chwili pójdzie do innych, bo... przecież jest taki rozrywany! Ciągle tylko wspomina na jakich to imprezach nie był i jak to przednio nie było... ale broń Cię Boże, żebyś próbowała z nim pójść na taką imprezę... ciekawe... ukrywałby coś? :) Ah, no i oczywiście nie zapominajmy o wspominaniu jakiego to się nie miało kaca po ostatnim ,,melanżu"... Oczywiście ma też swoje plusy, bo nawet zdarza mu się być zabawnym i rzucać kawałami jak z rękawa...

Inteligent – będzie Cię sprowadzał zawsze do poziomu, podkreślał i wyrzucał Twoje błędy, cały czas będzie Cię poprawiał, chwalił się swoją nieskazitelną wiedzą...no przecież nie ma mądrzejszego od niego, prawda? Oczywiście trzeba również wyśmiać innych, którzy czasami ,,nie ogarniają", bo przecież jak tak można? Tylko ten typ zapomina, że jemu również czasami zdarza się czegoś nie wiedzieć, czegoś ,,nie ogarniać" – w końcu nie jest możliwym być najlepszym w każdej dziedzinie życia. Co więcej, próbuje rozmawiać na każdy temat, ale jak przyjdzie co do czego to łatwo go zgasić i nagle ukryte argumenty się kończą. Co jest bardzo ciekawe, bo słowa ,,panta rei" zawsze płyną, są spontaniczne i z niczego można ułożyć całkiem niezłą wypowiedź, czy się mylę?


Casanova na niego lecą wszystkie laski, on o tym wie i to wykorzystuje...a jak jeszcze do tego jest inteligentny to tym gorzej...będzie pociągał nie tylko swoim wyglądem, ale i inteligencją...co z tego, że od samego początku będzie nam coś nie odpowiadało? Co z tego, że od samego początku mimo wielu tematów i tak dla niego tylko jeden będzie priorytetowy..? Chcesz wierzyć, że to tylko Twoja wyobraźnia, że może tym razem Cię nie skrzywdzi, może ma dobre zamiary... przecież panuje równowaga w przyrodzie, prawda? Nawet jeśli byłby tym złym charakterem, Ty liczysz na swoją magiczną moc przekonywania i że w jakiś sposób sprawisz, ze właśnie dla Ciebie będzie inny, dla Ciebie się zmieni... Cóż... nie ulegajmy złudzeniom, życie to nie bajka...


Pies ogrodnika – sam nie weźmie a innemu nie da też... To typowy pozor, hipokryta (z greckiego aktor), będzie Ci mówił jaka to jesteś piękna, jaka wyjątkowa, gdzie by Cię nie zabrał, co by dla Ciebie nie zrobił...Ciągle będzie się z Tobą umawiał na spotkania, które oczywiście nigdy do skutku nie będą miały dojść...Napiszesz to raz Cię oleje, a raz napisze dodając jeszcze jak to bardzo dzisiaj o Tobie myślał i jaki to nie jest najwyższy czas by się spotkać... Albo będzie Ci też stwarzał aluzje...i ciągłe nadzieje...cóż szkoda nerwów, na facetów, którzy nie potrafią nas docenić, ich strata :).

Słodziak – za każdym razem będzie zaczynał rozmowę od ,,kochanie, skarbie, piękna, kwiatuszku" ... ok, powygłupiać się czasem możemy, ale żeby tak ciągle pisać? Przecież obydwoje wiemy, że wcale nie jestem dla Ciebie żadnym ,,skarbem" czy ,,kwiatuszkiem"... po co zatem używać słów, które pozbawione są sensu? Już nie wspominając o tym, że pewnie w taki sposób mówisz/piszesz każdej napotkanej dziewczynie, czyż nie? :)

Namolny – będzie do Ciebie pisał, pisał i błagał o spotkanie... mimo tego, że nie będziesz mu odpisywała, on i tak będzie pisał i Cię namawiał...,,no dlaczego nie chcesz się ze mną umówić? Czy zrobiłem coś złego?"... serio? Chyba żadna ze stron nie lubi jak druga zbytnio się narzuca, poza tym jeśli już się powie NIE, to znaczy NIE, a nie, że SIĘ ZASTANOWIĘ... czy jak wy olewacie tzn, że bardzo chcecie się spotkać i poznać? Nie sądzę...

Olewator – będzie z Tobą utrzymywał kontakt, niby wiesz o co chodzi, niby czujesz, że coś może od Ciebie chce, że mu się podobasz... ale jednak on rozmawia z Tobą, nie dokończy rozmowy idzie do innej...i potem wraca jakby nigdy nic i w sumie dlaczego jesteś tak na niego zła? No olewa Cię... przecież udaje niedostępnego...eh, jak mogłaś na to nie wpaść... nie kręci Cię to?...Hm... a to nie jest przypadkiem nasze zadanie, by udawać niedostępne, czy coś się jednak zmieniło?


Romantyk – cóż...romantycy są fajni przyznaję...fajnie jest dostać od czasu do czasu różę, być zaskoczonym, żyć przeciw schematom i rutynie...ale oczywiście nie popadajmy w skrajności...nie musicie nas codziennie obrzucać płatkami róż....w ten sposób prędzej uciekniemy niż zostaniemy :P.


Samiec alfa – myśli, że jest najważniejszy, a kobieta musi go słuchać i jak najbardziej musi mu się podporządkować, bo jak nie to... no właśnie to co? Chyba tylko słabe psychicznie kobiety pozwalają sobie by nimi pomiatano, trzeba mieć swoje zdanie...a nie być marionetką, która zatańczy jak jej się zagra...Oczywiście faceci z silnym charakterem są w cenie...bo nie oszukujmy się przy takich czujemy się bezpiecznie, wiemy, że niczego nam nie zabraknie i co najważniejsze są zdecydowani i wiedzą czego od życia chcą...Ale moi drodzy chłopcy, wszystko z umiarem, my też mamy uczucia i na pewno nie pozwolimy sobie byście robili z nami co byście tylko chcieli.. :)


Jak widać jest sporo typów facetów, a jeszcze częściej można spotkać mieszanki różnych typów w jednym facecie :D. I teraz jak tu odczytać jego intencje skoro tak pięknie się kryje pomiędzy tymi wszystkimi maskami? :) Myślę, że najlepszym typem jest facet, który nikogo nie udaje, jest sobą, ma w sobie odrobinę romantyka, odrobinę samca alfa, odrobinę imprezowego-dowcipnisia, który wie czego od życia chce i nie robi jakiś śmiesznych szkolnych podchodów, tylko działa i nie czeka aż to kobieta zrobi pierwszy krok...My naprawdę lubimy czuć się zdobywane...


sobota, 5 grudnia 2015

C'est la vie


Słucham ONA i rozmyślam...wiem, że nie istnieją w świecie tematy, na które nie dałoby się czegokolwiek powiedzieć. Wiem, że zawsze mogę popłynąć z wyobraźnią i z próżnego tematu wyprodukować potok słów. Nawet jeśli nie jestem specjalistką w jakiejś dziedzinie to jednak podświadomość współgrająca z wyobraźnią, podpowiadają mi jak działać w danej chwili. Mogę przekierować dyskusją w taki sposób by jednak ukierunkować ją na moje mocniejsze strony, ukrywając niedoskonałości.

Cóż...mogę wiele, nic mnie nie ogranicza, jestem sobą, mogę się rozwijać, robić co mi się rzewnie podoba... ale jednak jest coś czego mi brakuje... co czasami tak doskwiera... Jest to bardzo ciekawe, ponieważ wiem, że jeśli zwrócę się ku temu to wszystko nagle radykalnie się zmieni... Już nie będę mogła tak swobodnie chodzić roztrzepana po pokoju...słuchać muzyki rockowej na całą parę...szaleć przy niej do oporu...Zapomnę o moich dążeniach...Przestaną być moim priorytetem...Będą inne cele, które jednak nie będą przynosiły mi zbytniej satysfakcji – albo dojdą do skutku, albo spotkają się z wielkim oporem. Dlatego czasami czuję się w kropce, ponieważ nie wiem co jest lepsze.

Rozum podpowiada, by zostać w tym samym miejscu i z niego się nie ruszać. Realizować marzenia, wykreślać cele z dopiero co zapisanej listy, spełniać postanowienia, rozwijać pasje, nie tracąc ani sekundy na nieprofitowe zajęcia... Idealizować -->myśleć --> realizować --> zdobyć szczyt --> satysfakcja + pełnia szczęścia. Czyżby??


Serce stawia opór, tupie głośno nóżką i wykrzykuje stanowcze NIE! Wymachuje rączkami i próbuje zabarykadować mi drogę do mojej pełni szczęścia. Z wszystkich sił próbuje udowodnić mi, że to ono powinno być na pierwszym miejscu, mimo wiecznych upadków, do których się przyczyniło. Za każdym razem mówi mi, że tym razem będzie lepiej, że się nie zawiodę...że warto...że gwarantuje mi pełnie szczęścia...że ofiaruje mi miłość połączoną ze wspólną drogą na tą wielką górę zwaną – życiem. Tym razem muszę posłuchać...ten ostatni raz...nie zawiodę się...